Praca zdalna kontra Junior Developer

praca zdalna

Jakiś miesiąc temu znalazłam w miarę tanie bilety lotnicze do Barcelony. Od dawna marzyłam, żeby tam pojechać. Długo się nie zastanawiałam, podjęłam decyzję: pojadę na tydzień i będę pracować zdalnie. Wcześniej zdarzało mi się tak pracować (i to dość długo, bo aż 5 miesięcy z Hiszpanii i Portugalii), ale były to małe projekty, które realizowałam sama i wówczas nie pracowałam jeszcze jako Frontend Developer (tutaj znajdziesz wpis o pracy jako freelancer na Upwork).

Tym razem miało być nieco inaczej, miałabyć zupełnie sama ponad 2 tys. km od mojego zespołu. Obecnie pracuję w zespole, który składa się z sześciu osób i jestem odpowiedzialna za UI Development. Stacjonarną pracę podjęłam siedem miesięcy temu i jest to moja pierwsza praca jako Junior Frontend Developer. Czuję się coraz pewniej w tym, co robię, a wyjazd miał być dla mnie wyzwaniem.

W zasadzie najbardziej obawiałam się o moje lokalne środowisko developerskie, które czasami lubi płatać figle. Temat wirtualnych maszyn, baz danych i konfiguracji jest dla mnie jeszcze dość zawiły. Trochę się stresowałam, ale udało mi się zrealizować moje marzenie. 😀

Czy mogłam się skupić?

W hostelu udało mi się znaleźć ustronne i spokojne miejsce z dobrym zasięgiem wifi. W zasadzie, moje miejsce pracy wiele się nie różniło się to od open space, w  którym pracuję na co dzień. Zdarzały się momenty, kiedy było mi się trudno skupić (w szczególności, kiedy nie mogłam sobie poradzić z jakimś bugiem, a dodatkowo miałam świadomość, że na zewnątrz jest piękna pogoda). Z drugiej strony, miałam też super produktywne godziny. Nic mnie nie rozpraszało, byłam sama z kodem i dobrą muzyką. Flow pracy był genialny. Jak piszę tego posta jestem na lotnisku i czekam na samolot, pracuje się bardzo dobrze, pomimo że nie mam super wygodnego krzesła ;). Wspaniały humor, dobra muzyka, wifi, gniazdko elektryczne i można hackować.

DSC_0615

Plan dnia

Zdecydowałam się zredukować ilość godzin pracy do 6 w tym tygodniu. Wstawałam o 7:20 i o 7:30 byłam już w pracy, koło 9:30 robiłam przerwę na drugie śniadanie. O 11:30 klasycznie standup, mogłam zobaczyć cały zespół przez kamerkę zamieszoną w salce konferencyjnej w biurze :D. Zwykle, koło 14:00 kończyłam pracę. Jednego dnia zdarzało się tak, że musiałam coś pilnie skończyć i wówczas siedziałam do 16:00. Czasu miałam dla siebie bardzo dużo, stąd zdarzało się tak, że wracałam do hostelu koło 20:00 i miałam czas na naukę JavaScript-u, a także kontakt ze znajomymi i planowanie następnych podróży ;).

Jeśli chodzi o jedzenie, tutaj trochę wybiłam się z normalnego rytmu. Nie było czasu na gotowanie, ale udało mi się spróbować kilka ciekawych potraw, w szczególności owoców morza (raz przez przypadek zamówiłam mątwę, była bardzo dobra, polecam). Pomimo, że mój hostel nie był zlokalizowany w centrum wokół było pełno miejsc, gdzie można było zjeść obiad.

Problemy

W razie kłopotów z lokalnym środowiskiem, mogłam kontaktować się z naszym DevOpsem, który jest bardzo bardzo pomocny i serdecznie mu dziękuję za ratunek z opresji (wielkie dzięki Filip!). Dobrze wiedzieć, że mogę liczyć na kolegów i koleżanki z pracy <3.

Mój firmowy MacBook trochę szalał i kilka razy zdążył mi się kernel panic, ale na szczęście po moim powrocie do biura udało się wszystko naprawić.

Drak drugiego monitora to kwestia, która trochę mi doskwierała. Nie był to blocker, po prostu zwróciłam uwagę, że trochę gorzej się pracuje.

Muszę przyznać, że jeśli chodzi o stricte frontendowe rzeczy radziłam sobie sama i bardzo się z tego cieszę.

DSC_0017

Czas wolny

Pod koniec marca w Barcelonie jest już piękna pogoda. Mogłam się cieszyć słońcem i czystym powietrzem (stacjonarnie pracuję w Krakowie, więc miło było odetchnąć nadmorskim powietrzem). Tydzień był wystarczający, żeby po godzinach pracy zwiedzić główne zabytki, spróbować ciekawych potraw, nacieszyć się piękną pogodą i poznać ciekawych ludzi. Miałam też sporo czasu na robienie zdjęć i eksperymentowanie z moją lustrzanką.

DSC_0251

Oczy dookoła głowy

Podróżowanie w pojedynkę ma zarówno zalety, jak i wady. Zdecydowanie trzeba zwracać uwagę na swoje rzeczy, szczególnie jak się zabiera firmowy sprzęt. Trzeba mieć po prostu oczy dookoła głowy. Zapewne inaczej by to trochę wyglądało w prywatnym apartamencie. Można wówczas pozwolić sobie na większą swobodę.

DSC_0076

Czy powtórzę taki wypad?

Zdecydowanie tak. Było fantastycznie, poznałam nowe miejsca oraz ciekawych ludzi. Do tego skorzystałam z pięknej pogody i udało mi się poćwiczyć nieco mój hiszpański (uwielbiam ten język). Fajnie było zmienić otoczenie na jakiś czas, odpocząć od codzienności i zrobić coś nowego.

Czy Ty masz jakieś doświadczenia w podróżowaniu i równocześnie pracowaniu zdalnie? A może od dawna o tym myślisz, ale jeszcze nie udało Ci się zrealizować Twoich planów? Jeśli tak, to co Cię blokuje przed tym?

Pamiętaj, że skoro mi się udało, to Ty też możesz 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *